niedziela, 20 sierpnia 2017

Książkowe Komeraże #10 czyli Gniew i Świt

"Gniew i świt" Renee Ahdieh, Wydawnictwo Filia


Muszę wam się przyznać, że liczyłam na to, że ta powieść zabierze mnie w magiczny świat rodem z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. No i się przeliczyłam. 



Podgląd Wideo


Opowieść trochę przypomina Piękną i Bestię. Mamy dobrą dziewczynę i mężczyznę tyrana, który staje na jej drodze. Co się dzieje dalej, zdradzać nie będę. Podczas czytania książki miałam wrażenie, jakbym oglądała film na podglądzie wideo. Widzimy płynące obrazki, niby wiemy, co się dzieje, ale właściwie nie do końca wiemy dlaczego, a pobudki bohaterów są dla nas niejasne. W tej książce akcja toczy się za szybko. Czytając, wydawało mi się, jakby umknęło mi kilka stron, jakby pomijano wszystko to, co ważne. Książka nie wywoływała we mnie właściwie żadnych emocji. Nie potrafiłam polubić bohatera i mu kibicować, kiedy właściwie przez całą książkę nie dowiedziałam się o nim niczego, co pomogłoby mi nawiązać jakąś relację. Wręcz czasami wydawało mi się, że wydarzenia dzieją się bez ciągu przyczynowo-skutkowego. Bohaterowie zmieniali zdanie, a ja kompletnie nie rozumiałam dlaczego. 




Ostatnio uświadomiłam sobie, że dobrym sposobem na ocenę książki, jest zadanie sobie jednego prostego pytania: Czy przeczytałabym tę książkę jeszcze raz? W przypadku powieści Gniew i Świt odpowiedź brzmi Raczej nie. Myślę jednak, że jeśli pojawi się druga jej część, to mimo wszystko do niej zaglądnę, licząc na to, że rozwinie ona na tyle poprzednie wątki i wewnętrzne przemyślenia bohaterów, że w końcu wejdę w rytm ich świata.



Pustynia

Dodam jeszcze, że ta książka nie jest całkiem zła. Jest to lekka lektura, do poczytania, chociażby leniuchując na plaży. Pewnie czasem dobrze przeczytać coś, co jest mniej głębokie. Ja jednak oczekiwałam, że dostanę kilka godzin magii i emocji rodem z Bagdadu nocą, a dostałam raczej suchą pustynię.


Jestem bardzo ciekawa waszego zdania na temat tej powieści! Dajcie znać! 




piątek, 11 sierpnia 2017

Książkowe komeraże #9 czyli Piękne życie

Dla kogo?

Długo zastanawiałam się, co o tej książce napisać. Po przeczytaniu już wiem, że nie do końca jest ona dla mnie. Dla mnie z tej książki nie płynie nauka, a raczej ostrzeżenie kim mogłabym się stać, gdybym w porę nie zauważyła, że coś jest nie tak. Myślę jednak, że wokół mnie i wśród was jest mnóstwo ludzi, którym dobrze by zrobiło jej przeczytanie. Ale o co chodzi? Już tłumaczę.

Najprościej mówiąc

Przede wszystkim, najprościej mówiąc, opowieść Shauny to jej przemyślenia na temat tego, kim była kiedyś i kim jest teraz. Zdradzę wam, myślę, że to nie będzie spoiler, że autorka była osobą całkowicie pochłoniętą przez obowiązki i taką, która zapomniała o sobie i o rodzinie, a teraz jak możecie się domyślać, pracuje nad tym, by być tego przeciwieństwem. W którymś momencie swojej książki Shauna pisze: Mam wrażenie, że niektórzy zrozumieli to na wczesnym etapie życia, że są do głębi spokojni i nie muszą walczyć, udowadniać, zasługiwać ani uciekać. I tak sobie myślę, że w jakim stopniu jestem właśnie taką osobą.

Ale od początku

Moja historia. Odkąd pamiętam, próbowałam sprostać jakimś wyimaginowanym wymaganiom. Teraz po latach wiem, że nikt ode mnie nie oczekiwał aż tak wiele. Wtedy, wydawało mi się, że jak czegoś nie zrobię, jak się na coś nie zgodzę, to stanie się jakaś straszna tragedia. Sama nakładałam na siebie kolejne obowiązki. I tak to trwało przez wiele lat. W końcu przybrało rozmiary jakiejś ogromnej lawiny i kiedy kończyłam studia, zdałam sobie sprawę, że ostatni wolny weekend bez poczucia winy miałam może gdzieś w okolicy gimnazjum. Straszne, prawda? Jakieś 8-10 lat bezustannej gonitwy, ciągłej nauki, zajęć dodatkowych, rysunku, angielskiego, harcerstwa, rzeźby i tysiąca innych, bo przecież nie mogłam zrezygnować z żadnego z nich. W późniejszym czasie doszła do tego praca, jedna, druga, trzecia. Kończąc studia, czułam się jakbym była staruszką wyzbytą jakiejkolwiek energii i sił. Bo w końcu ile można działać w trybie zombie ? Kładłam się spać o 3, po to, żeby o 6 wstać i bez ściągnięcia piżamy rzucić się do komputera, by nadrobić trochę pracy przed pójściem na zajęcia. Bo po zajęciach biegłam do innej pracy. To trwało tygodniami, miesiącami. Kiedy w końcu udało mi się obronić, pierwszy weekend był kompletnym szaleństwem. Biegałam w kółko jak postrzelona, chwytając co 5 minut za telefon, bo byłam pewna, że o czymś zapomniałam, że nie dotrzymałam jakiegoś terminu, że coś jest na pewno do zrobienia. I wiecie co? Wtedy uświadomiłam sobie, że nigdy w życiu nie chcę dopuścić do takiej sytuacji ponownie. Nigdy w życiu nie chcę już wpadać w panikę z powodu sygnału nadchodzącej wiadomości. Wiecie, co odpowiadałam na pytanie: Co planujesz po studiach? ODPOCZĄĆ. Nie chciałam szukać pracy, zająć się czymś ważnym, pojechać w podróż dookoła świata. Chciałam po prostu odpocząć. Od tego okresu w moim życiu, minęło już trochę czasu, ale wiem, że nie powtórzę tych błędów. Wiem, że już nigdy nie będę się zapracowywać dla większych pieniędzy czy udowodnienia komuś czegoś. Zmieniłam priorytety. Mam pracę, którą lubię. Nie przynosi kokosów, ale nie przymieram głodem. I na ten moment tyle mi wystarczy. 

Wracając do opowieści Shauny. Ona nie zauważyła tego, co ja i pogrążyła się w wirze zobowiązań. Ja jestem wdzięczna samej sobie, że w porę się opamiętałam. Jej również się to udało, ale dużo później. Więcej o tym przeczytacie w książce. 
 

"Piękne życie" Shauna Niequist, Wydawnictwo Znak

Sama książka dzieli się na dwie części. Myślę, że to nie było zamiarem autorki, może nawet nikt tego nie zauważył przy jej wydawaniu. Dla mnie jednak pierwsze rozdziały to jeden wielki potok myśli. Nic nie jest uporządkowane i gna do przodu na łeb na szyję, a my nie do końca wiemy, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Trzy akapity pod rząd mówiące o tym samym tylko innymi słowami? Są. Zero ram i konkretów? Jak najbardziej. Ale w miarę czytania, powoli czujemy, że wszystko się uspokaja. Zaczynamy rozumieć o co autorce chodzi, jaki ma cel i o czym chce nam powiedzieć. Trochę to przypomina krzyki radosnego dziecka po jakimś niesamowitym odkryciu. Najpierw kompletny bełkot, przekrzykiwanie, bo przecież wszystko jest tak samo ważne i wszystko trzeba wykrzyczeć i opowiedzieć naraz. Ale kiedy fala euforii mija, słowa układają się w bardziej zrozumiałe zdania, w których jest więcej konkretów i faktów. I dopiero wtedy wyłania się prawdziwa treść.

Wiesz jakie to uczucie jest być wypoczętym?

Shauna pisze: Wiecie, jakie to uczucie jest być wypoczętym? Naprawdę wypoczętym? Ja nie zaznałam tego od jakichś dwóch dekad. A ja już teraz wiem. I nie zamienię tego na trzy bluzki i dwie pary spodni miesięcznie więcej. Mam do wyboru móc w środku tygodnia rzucić wszystko i pojechać leżeć cały dzień nad wodą lub kilka stówek miesięcznie w portfelu więcej? Wybieram pierwszą opcję. I to nie z lenistwa. To jest mój świadomy wybór. Za dwadzieścia lat chciałabym z rozrzewnieniem wspominać stare czasy, a nie pamiętać tylko pracę i obowiązki. No bo co mi  z tego życia, jeśli praca zabiera tyle czasu, że nie ma potem czasu na to, żeby żyć? 

 

Celowe marnowanie czasu

Shauna: Tak więc jedną z małych rzeczy, których się uczę, jest zabawa — czyli w gruncie rzeczy celowe marnowanie czasu. I ja wam również szczerze polecam się tego nauczyć!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:


 

czwartek, 3 sierpnia 2017

Plan minimum - sierpień 2017

To ci dopiero

To ci dopiero problem z tymi planami. Weź tu człowieku planuj jak w międzyczasie tyle książek do ciebie przybywa i potem się zdecydować nie można co czytać jako pierwsze. No trudno. Plan musi być. Jak to się mówi? Control freak? ;)


 

 

1. "Gniazdo" Cynthia D'Aprix Sweeney, Znak Literanova

Przyznaję się bez bicia. Kupiłam tę książkę dla okładki. Trudno. Zobaczymy.



2. "Arabska Krew" Tanya Valko, Prószyński i S-ka

Trzecia część arabskiej sagi. Pisałam już o niej w którymś podsumowaniu, że jest dość tendencyjna. Dużo stereotypów i dziwnie mało mądrych kobiet, ale z tomu na tom robi się coraz lepiej. Książka jest pożyczona i leży u mnie już od dawna, więc chyba pomału czas się ogarnąć i zwrócić właścicielce. 


3. "Operacja Dzień Wskrzeszenia" Andrzej Pilipiuk, Fabryka Słów

Lubię książki Pilipiuka. Nic nie wiem o tej, ale jestem bardzo ciekawa. 



4. "Czerwona gorączka" Andrzej Pilipiuk, Fabryka Słów

Dobrze jest mieć książki, o których wiesz, że małe są szanse, że cię zawiodą. Tak jest w przypadku opowiadań Pilipiuka. Każdy kolejny zbiór jest równie odprężający, co poprzednie. 





Dajcie znać jakie macie plany na sierpień i oczywiście, czy czytaliście którąś z wymienionych wyżej książek! Narka!

wtorek, 1 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca 2017

Bida z makiem

Wakacje nie sprzyjają czytaniu. Tyle wrażeń, tyle widoków do zobaczenia, tyle miejsc do odwiedzenia, potraw do zjedzenia i tyle rzeczy do zrobienia! W związku z tym w tym miesiącu czytelnicza bida z makiem ;) Z planu minimum na lipiec przeczytałam 2 książki i jedną dodatkową. Razem trzy. Tylko trzy książki w lipcu. 

1."Opowieść podręcznej" Margaret Atwood, Wydawnictwo Wielka Litera

Ta książka powinna być obowiązkową pozycją w szkołach. Zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę to, co dzieje się ostatnimi czasy w naszym kraju. Czytając ją rosła we mnie złość, poczucie bezsilności i niesprawiedliwości, które towarzyszyło bohaterce, ale również strach, że sytuacja bohaterki nie jest mi tak paradoksalnie odległa, jak powinna być. Powinnam ją czytać, jako bajkę, fantazję na temat, jako rodzaj przestrogi. Tymczasem, czytając ją, miałam poczucie, że wielu naszych polityków byłoby zadowolonych, gdyby postawić współczesne kobiety w sytuacji kobiet z książki i to jest prawdziwie przerażające. Przeczytajcie i może podsuńcie tę opowieść również mężczyznom?






2. "Kot, który poruszył górę" Lilian Jackson Braun

Już gdzieś kiedyś o tym pisałam. Seria króciutkich, przyjemnych kryminałów z dziennikarzem śledczym i jego kotem w roli głównej. Idealne w przerwie pomiędzy czymś większym.   



  

3. "Zbrodnia w błękicie" Katarzyna Kwiatkowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka

Zbrodnia w błękicie to pierwsza powieść pani Kwiatkowskiej, jaką udało mi się przeczytać. Jakiś czas temu w jakiejś promocji udało mi się zdobyć jej najnowszą książkę za 1zł, ale postanowiłam zacząć od początku i wiecie co? Zakochałam się. Klimat tajemnicy i kryminalnej zagadki sprzed ponad wieku? Dla mnie bomba! Jedynym minusem było to, że stanowczo za szybko się skończyło, ale przede mną jeszcze kilka jej powieści i już się cieszę na samą myśl.   





 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Podsumowanie czerwca 2017

Plan minimum na czerwiec okazał się nie być nawet lekką sugestią. Przeczytałam tylko jedną założoną książkę. Reszta dalej zostaje w planach na najbliższe miesiące. 

Nowe książki w biblioteczce - Świat Dysku - tomy od 29 do 44. Kupiłam je. Postanowienie złamane, ale serię zaczęłam zbierać już dawno temu, więc byłoby smutno gdybym musiała ją przerwać w połowie. Prawda, że mam rację? ;)

1. "Sekretne życie drzew" Peter Wohlleben, Wydawnictwo Otwarte

NIESAMOWITA. Zostawię tutaj tylko jedno słowo. Nie czytaliście? To jest pozycja, którą naprawdę TRZEBA poznać. 



2. "Czas żniw" Samantha Shannon, Wydawnictwo SQN

Całkiem w porządku, ale bez zachwytów. Prawdopodobnie za jakiś czas sięgnę po kolejne części, ale czytałam wiele książek, które dużo bardziej mnie wciągnęły. Poza tym miałam wrażenie, że ta książka obfituje w takie małe dziury w logice. Coś co najbardziej mi się rzuciło w oczy, to traktowanie jasnowidztwa w dwójnasób. Raz jako okropną chorobę, a zaraz potem jako coś, co można w świetny sposób wykorzystać. I żaden z książkowych bohaterów nie widzi zgrzytu. Nie będę więcej zdradzać, żeby nie zostawić tutaj spoilerów, ale może ktoś, kto czytał już Czas żniw będzie w stanie mi to wytłumaczyć?

3. "2586 kroków" Andrzej Pilipuk, Fabryka Słów

Jestem fanką Andrzeja Pilipiuka. Lubię jego opowieści, są miłą ucieczką od nowoczesnego świata. 2586 kroków nie zawiodło mnie.


4. "Pan raczy żartować, panie Feynman" Richard P.Feynman, Wydawnictwo Znak

W tym miesiącu trafiłam na dwie naprawdę niesamowite książki. Zarówno Sekretne życie drzew jak i Pan raczy żartować, panie Feynman to niesamowite książki, które już teraz wpycham znajomym, a wszystkim nieznajomym serdecznie polecam! Myślę, że o Feynmanie jeszcze tutaj kiedyś coś więcej napiszę. 



5. "Wybranka Bogów. Tom 1 Przepowiednia" Jane Mysen

Wybranka Bogów to 30-tomowa seria fantasy mówiąca o wikińskich bogach, zwyczajach i wyprawach. Czytałam ją bardzo dawno temu i nigdy nie skończyłam. Ostatnio postanowiłam do niej wrócić. Każdy tom to mała książeczka, około 200 stron, więc idealnie sprawdzi się na jedno lub dwa posiedzenia.






piątek, 7 lipca 2017

Plan minimum - lipiec 2017

1. "Kot, który poruszył górę" Lilian Jackson Braun

Taki mały przerywnik między innymi książkami, krótki kryminał.


2. "Ósme życie" Nino Haratischwili, Wydawnictwo Otwarte

Nie słyszałam chyba złej opinii na temat tej powieści. Wokół niej widać same zachwyty, więc mam nadzieję na fascynującą lekturę.


3. "Straż nocna" Terry Pratchett, Prószyński i S-ka

Coś ten Świat Dysku ostatnimi czasy jest mi nie po drodze. Ale będzie idealny na wakacje! Więcej o moich odczuciach na temat Świata Dysku  TUTAJ


4. "Zbrodnia w błękicie" Katarzyna Kwiatkowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka

Odkąd na tvn leci Belle Epoque nie mogę się pozbyć wrażenia, że temat świetny, scenografia i kostiumy świetne, a jakiś ten serial taki rozczarowujący. Postanowiłam sprawdzić czy książki pani Kwiatkowskiej, które podobno były inspiracją do powstania serialu, są bardziej wciągające. 








czwartek, 22 czerwca 2017

Posumowania maja 2017

Strasznie późno

 Strasznie późno przychodzę z tym podsumowaniem. Ale jestem! W maju dotarły do mojej biblioteczki trzy nowe książki - żadnej nie kupiłam, wszystkie dostałam: Szepty Kamieni, Całe życie oraz Zgubna Trucizna. 



W moim planie minimum na maj było 6 książek. Udało mi się przeczytać 4 z nich. Nie jest źle ;)




1. "Całe życie" Robert Seethaler, Wydawnictwo Otwarte

Mało stron i wiele treści. Jest to po prostu opowieść o jednym człowieku i jego życiu. Sprawdźcie, jak wiele bądź niewiele mogą zmienić w życiu jednego człowieka najważniejsze incydenty, które zapisały się na kartach historii świata oraz jak maleńkie tragedie i radości naszego życia nie znaczą nic na ich tle, a równocześnie przecież znaczą tak wiele. Więcej na temat Całego życia TUTAJ


 

2. "Ekspozycja" Remigiusz Mróz, Wydawnictwo Filia

Rozpoczęłam w tym miesiącu przygodę z Remigiuszem Mrozem. Seria z Forstem to ta lepsza seria Mroza. Przynajmniej według mnie. Bo według całego bookstagrama jest kompletnie odwrotnie.;) Jeśli ciekawi was moje zdanie na ten temat, to zapraszam na konfrontację tej i poniższej książki.

 

3. "Kasacja" Remigiusz Mróz, Czwarta Strona

Tak jak pisałam już wyżej, obie książki pana Mroza bardzo mi się podobały, ale Ekspozycja wygrywa! Mimo tego, kontynuować będę pewnie obie.  

 

4. "Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce" Katarzyna Kędzierska, Znak Literanova

Jeśli mielibyście przeczytać w swoim życiu tylko jedną książkę na temat minimalizmu, wybierzcie Chcieć mniej. Jest świetna i staram się to udowodnić w tej konfrontacji.



Tak wyglądał mój maj! A jak wyglądał Twój?