czwartek, 13 kwietnia 2017

Podsumowanie marca 2017

Jak tam u was?

Trzymacie się swoich postanowień noworocznych? Ja się trzymam! Moje postanowienia - kliknij tutaj   Po pierwsze — od początku 2017 roku do końca marca nie kupiłam ani jednej książki — brawo ja! :D
Po drugie na ten moment mój wynik to 15/52 książki, co oznacza, że na resztę roku zostało mi do przeczytania mniej więcej 4 książki miesięcznie. Myślę, że da się zrobić. W marcu przeczytałam 6 książek. 

1. "Żelazne Damy" Kamil Janicki


Słuchajcie, bardzo ciekawa sprawa. Trochę mamy tutaj tak zwaną "fantazję na temat", ale jak dla mnie wersja historii, w której to laski mają trochę więcej do powiedzenia niż faceci, jest świetna! Polecam! Więcej tutaj



 

2. ŚD 19 "Piąty Elefant" Terry Pratchett


Świat Dysku kocham i polecam. Więcej mówić nie będę. Poczytajcie: Świat Dysku



 

3. "Złe psy. Po ciemnej stronie mocy" Patryk Vega


Sama nie wiem. Chciałabym mieć zaufanie do policji. Chciałabym wierzyć, że "w razie coś" otrzymam pomoc. Po lekturze pierwszej części "Złych psów" miałam pewne obawy, po przeczytaniu drugiej jestem prawie pewna, że marne są szanse, że tak się wydarzy. Po pierwszej części miałam wrażenie, że to takie popisywanie się "kto zna większego bandziora". Teraz mam wrażenie, że sama policja to banda nieodpowiedzialnych dzieciaków. Na jednej stronie czytamy, że ktoś okradł dzieci i widzimy oburzenie policjanta, żeby chwilę później przeczytać jakie zabawne było "zrobienie z dziewczyny latawca" (wyrzucenie jej przez okno). Totalnie tego nie chwytam. O co tu w ogóle chodzi? Czy ci ludzie są naprawdę tak nieczuli, czy ta książka to spłaszczyła? Nie powiem, że nie jest ciekawie. Jest bardzo. Ale zachwiało to moim poczuciem bezpieczeństwa. Nie do końca jestem pewna czy tego typu książki powinny powstawać. Mamy tu opowieść tylko kilku osób, a chcąc nie chcąc rzutuje to na całą policję. 



 

4. "Arabska żona" Tanya Valko


Powiem tak. To nie jest książka w moim typie. Przeczytałam, bo poleciła mi ją bliska osoba, sama raczej bym po nią nie sięgnęła. W wielkim skrócie książka przez większość opowieści była dokładnie tym, czego się spodziewałam. Powielała schematy i stereotypy. Nie jestem już nastolatką, trochę o świecie wiem, co nieco czytałam, wielu ludzi poznałam. W związku z tym książka nie zrobiła na mnie jakiegoś niesamowitego wrażenia. Natomiast zakończyła się dosyć zaskakująco i myślę, że niedługo (pewnie trochę po kryjomu) sięgnę po kolejną część.


5. "Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie" Jan Kracik, Michał Rożek


Liczyłam na podobną w treści książkę do "Żelaznych Dam". Dostałam wersję pisaną bardzo kwiecistym językiem, a równocześnie w podręcznikowy sposób. Miałam nadzieję na kilka ciekawych historyjek. Dostałam nazwiska, daty i fakty, które nie zaspokoiły mojej ciekawości. Temat interesujący, ale przetrwają tę książkę tylko historyczne freaki.



 

6. "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy:Złodziej pioruna" Rick Riordan


Super! Cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę! Trochę bajeczka, ale fajna opowiastka. Dobrze, że bookstagram mnie przekonał! Na pewno sięgnę po kolejne tomy.


A wy?


Dajcie znać, co czytaliście w marcu. Znacie którąś z powyższych książek? Może macie inne zdanie niż ja? Czekam na komentarze! Pozdrawiam! 



 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Plan minimum - kwiecień 2017

Plany


Mój plan na kwiecień to jak co miesiąc 4 książki. Prawdopodobnie w międzyczasie dołożę jeszcze coś z Legimi (pakiet bibliotekowy jest ekstra!), ale jeszcze nie do końca wiem, co to będzie. Możliwe, że wpadnie też kolejna część Świata Dysku. Ale podstawowe plany poniżej. 






1. "Samotna gwiazda" Paullina Simons


To jedyna książka, która była w planie na marzec, ale było mi z nią jakoś nie po drodze. Zamiast tego przeczytałam inne trzy! Pisałam o niej już tutaj, więc nie będę się powtarzać. Wspomnę tylko, że jestem jej bardzo ciekawa. 








2. "Arabska córka" Tanya Valko



W poprzednim miesiącu przeczytałam pierwszą część z serii (Arabska żona). Kiedy ją pierwszy raz dostałam do rąk, miałam przed oczami historię z dawnych czasów, może opowieść w stylu Sułtanki Kosem. Dość szybko zorientowałam się, że to współczesna historia. Postanowiłam jednak przeczytać i sama wyrobić sobie opinię. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron miałam bardzo złe uczucia w stosunku do tej książki, wydawała mi się dość naiwna, prosta i, tak jak się spodziewałam, powielająca stereotypy i schematy tego typu historii. Więcej w Podsumowaniu Marca. Końcówka jednak była na tyle niespodziewana, że zaciekawiło mnie, co dalej wydarzy się w życiu bohaterki. Zobaczymy ;)








3. "Chcieć mniej" Katarzyna Kędzierska

 

Bardzo ciekawi mnie idea minimalizmu. Nie tego minimalizmu - mam 100 rzeczy i sypiam na podłodze, ale tego rozsądnego minimalizmu, w którym pozbywamy się rzeczy, które nam zalegają, przeszkadzają i które sprawiają, że oprócz bałaganu w domu, zaczynam mieć bałagan w głowie. Od czasu do czasu czytam bloga pani Kasi i staram się orientować, co w trawie piszczy jeśli chodzi o minimalizm. Kilka tego typu książek mam już za sobą. Przykładowo aktualnie Legimi pozwala mi czytać Magię olewania. Serdecznie polecam książki Joanny Glogazy Slow Life i Slow fashion. Uwielbiam ją i jej bloga! I dlatego jestem bardzo ciekawa, co na ten temat ma do powiedzenia inna autorka. 

Blog Katarzyny Kędzierskiej - Simplicite
Blog Joanny Glogazy - Style Digger






4. "2586 kroków" Andrzej Pilipiuk


Bardzo lubię książki Pilipiuka, chociaż bliżej mi do serii Oko Jelenia niż do Jakuba Wędrowycza. 2586 kroków będzie kolejnym zestawem opowiastek tego autora, które przeczytam. Jest to tzw. lektura bezpieczna — wiem czego się spodziewać, wiem, że raczej będę zadowolona, raczej nie muszę się bać, że się rozczaruję. Jeśli nie mieliście styczności z twórczością tego autora, to ja serdecznie polecam spróbować. Jest dość specyficzna, więc może się okazać, że wam nie spasuje, ale myślę, że powieści są na tyle przyjemne, że nie będziecie traktować tego jak straconego czasu. Wadą, którą ja widzę, jest nadmierna tęsknota za tym, co stare, co historyczne, co tradycyjne. Zarówno jeśli chodzi o przedmioty, jak i maniery i zachowania. Po pierwszej przeczytanej książce można wpaść w nostalgię. Jednakże ja czytając kilka książek pod rząd, zaczynam mieć serdecznie dość krytyki współczesnego świata. Staje się to męczące. Zwykle po jednym tytule muszę dać sobie chwilę na odpoczęcie. Tak czy siak, już się cieszę na powrót do doktora Skórzewskiego. ;)








Tyle ode mnie


Dajcie znać czy znacie, czy lubicie, czy macie ulubioną książkę powyższych autorów. Jestem bardzo ciekawa! Może macie coś do polecenia? Albo też planujecie przeczytać, którąś z tych książek? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie po sobie jakiś ślad! Buziaki!


piątek, 24 marca 2017

Książkowe komeraże #6 czyli Świat Dysku

 

Do trzech razy sztuka

Dawno, dawno temu w bibliotece sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę z brzegu. Przeczytałam krótki opis z okładki. "Fajne" pomyślałam i wzięłam. Po 30 stronach zrezygnowałam (to były jeszcze te czasy bez nerwicy natręctw i nie miałam problemu z odłożeniem nudnej książki :P). Kilka lat później znowu pani w bibliotece poleciła mi, żebym przeczytała "taką całkiem krótką superową książeczkę". Wzięłam, przeczytałam, nie wiem, czy miało to 100 stron, a czytałam, jakby miało co najmniej 700. Po tytule posta już pewnie się domyślacie: To był Pratchett. Kolejne parę lat do przodu i wydawnictwo Prószyński i Ska postanowiło wydać całkiem ładnie zaprojektowaną serię Świata Dysku. Pomyślałam "Do trzech razy sztuka. Jeśli tym razem Pratchett mnie nie przekona to znaczy, że to nie są książki dla mnie i więcej nie będę próbować." Na szczęście trafiłam w idealny moment. Przepadłam. Uwielbiam Świat Dysku!



 

Piąty Elefant

Początkowo chciałam napisać krótką recenzję niedawno przeczytanego tomu, ale zaczęłam się zastanawiać, co jestem w stanie powiedzieć o tej książce, czego nie mogłabym powiedzieć o pozostałych częściach. Okazuje się, że różnicę mamy tylko w fabule. A z tego, co może zdążyliście zauważyć, moje komeraże nie opisują fabuły książek. Wynika to z tego powodu, że sama nie lubię takich recenzji czytać. Wolę usłyszeć przykładowo "naprawdę niesamowita książka w klimacie fantasy  — musisz przeczytać!" niż "historia opowiada o postaci X, która zrobiła czynność A i poznała postać Y, a potem razem...". W związku z tym chciałabym powiedzieć trochę o całym Świecie Dysku (nie wnikając w szczegóły konkretnych historii), a właściwie o połowie. Nowe wydanie liczy 42 tomy. Wiem, na pewno, że w międzyczasie wyszła jeszcze jedna opowieść, niestety ostatnia. Sir Terry Pratchett jakiś czas temu spotkał czołową postać Świata Dysku Śmierć. Swoją drogą, ten ostatni dialog musiał być legen-wait for it-dary! Legendary! Ja do tej pory przeczytałam 19 tomów. I jestem bardzo ciekawa, co czeka mnie w kolejnych! 

 

 

"Świat Dysku" Terry Pratchett 


Książki Pratchetta to ten rodzaj humoru, który lubię najbardziej. Zgrabne połączenie ironii, sarkazmu, słownych potyczek, niedopowiedzeń i absurdu. To jest ten rodzaj opowieści, w której dzielny rycerz stawiający czoła potwornym smokom zostaje bez zbytniego patosu natychmiastowo zjedzony. Duża szansa, że dowiemy się jeszcze, jak dużą niestrawność wywołał. Jeśli znacie fantastykę, w której potężni magowie toczą walki z demonami z głębi ziemi, to u Pratchetta demon raczej rzuci fochem i odmówi współpracy. Jeśli pragniecie, by muskularni bohaterowie pokonywali okrutnych wojowników z piekła rodem, to u Pratchetta prędzej jakiś błazen się potknie i kompletnie niechcący powstrzyma złośliwego stwora przed dokonaniem aktu zła. Jednym słowem dla mnie bomba! 

Uwielbiam również to, że Pratchett nie ma czytelnika za głupka. Nie wykłada kawę na ławę. Nie tłumaczy wspomnianej ironii czy dwuznacznych wypowiedzi. Czytając, co chwilę łapię się na tym, że oczekuję, że po ciekawym słownym zabiegu pojawi się jego wyjaśnienie, bo współcześni autorzy przyzwyczajają nas do tego. Na szczęście Pratchett zakłada, że jego czytelnicy są inteligentni i nie ma potrzeby, by wszystko tłumaczyć. Wystarczy zasugerować. Ci, co mieli zrozumieć zrozumieją, ci co nie trudno ;)



Ulubieńcy


Świat Dysku dzieli się na serie dotyczące konkretnych bohaterów. Moje przeczytane 19 tomów zdążyły opowiedzieć o straży, o czarodzieju Rincewindzie i o moich ulubionych wiedźmach. Babcia Weatherwax to uosobienie wszystkich cech, właściwości i atrybutów książkowego humoru wymienionych wyżej. Jest mistrzynią słowa i... złośliwości. Niedawno odkryłam też, dlaczego moje pierwsze dwa podejścia do Świata Dysku były kompletnie nieudane. Przyczyna jest wyjątkowo prosta — trafiłam na złe tomy. Nie pamiętam tytułu pierwszego z nich, ale drugi przeczytany to Eryk. Jakiś czas temu przeczytałam ten tom kolejny raz i nudził mnie okrutnie, może nie aż tak bardzo, jak wtedy, ale wciąż uważam, że nie jest to specjalnie udana opowieść. 

Podsumowując, serdecznie polecam wam spróbować! Dla mnie te książki są niesamowite. Dają tak dużo pozytywnego spojrzenia na świat, a zarazem uczą dystansu do siebie, do tego, co nas wkurza, trochę też do otaczającej nas czasem głupoty ;) Obiecajcie tylko, że jeśli pierwszy przeczytany tom wam się nie spodoba to za jakiś czas dacie szansę innemu! Bo warto! Ja jestem prze szczęśliwa, że się nie zraziłam, bo dzięki temu odkryłam cudowny świat Świat Dysku!  



Ach! 

Gdyby ktoś był ciekawy. Tomy, które przeczytałam do tej pory:

1. Straż!Straż! 
2. Zbrojni
3. Na glinianych nogach
4. Równoumagicznienie (ulubiona seria o wiedźmach)
5. Trzy wiedźmy
6. Wyprawa czarownic
7. Panowie i damy
8. Maskarada
9. Carpe Jugulum
10. Kolor Magii
11. Blask fantastyczny
12. Czarodzicielstwo
13. Eryk
14. Ciekawe czasy
15. Ostatni kontynent
16. Niewidoczni akademicy cz.1
17. Niewidoczni akademicy cz.2
18. Bogowie, honor, Ankh-Morpork
19. Piąty elefant

 

 

sobota, 11 marca 2017

Książkowe komeraże #5 czyli Żelazne Damy

Równe babki

Co jak co, ale nie da się ukryć, że historia pisana jest jako historia mężczyzn, nie kobiet. Te występują głównie w roli towarzyszek i biernych obserwatorek. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Szkoda tu się denerwować, bo nie wiem jak was, ale mnie szlag trafia, kiedy widzę jak pomijane i lekceważone były w przeszłości i często są obecnie kobiety. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy dużo już się zmieniło. Proces wciąż trwa i mam nadzieję, że moje wnuczki będą raczej jako ciekawostkę, słuchać historii o tym, jak trzeba było walczyć o prawa kobiet. Dobrze, że istnieją autorzy, którzy zwracają uwagę na to, że w historii sporą rolę grały też całkiem równe babki. 



 

"Żelazne Damy" Kamil Janicki 

Żelazne damy to książka historyczna, jednakże musimy pamiętać, że przedstawione w niej bohaterki żyły 1000 lat temu. To sprawia, że niemożliwym jest stuprocentowe potwierdzenie wydarzeń w niej zawartych. Wszystko opiera się na domysłach i znalezieniu, w oparciu o wszelakie źródła, najbardziej prawdopodobnych wersji. Cieszę się jednak, że autor nie poszedł utartymi schematami, tylko zastanowił się czy przypadkiem to właśnie kobiety z otoczenia pierwszych władców Polski nie miały realnego wpływu na politykę i na to, że nasz kraj miał szansę w ogóle powstać. Tytułowymi żelaznymi damami Kamil Janicki nazywa właśnie wspomniane panie. Pamiętacie z lekcji historii, że była taka jedna, co się nazywała Dobrawa, co była chrześcijanką i co ją wysłali do pogańskiego kraju, i co przyjechała do nas z tych Czech, i co ją Mieszko poślubił i... no właśnie. I na tym się jej rola skończyła? A może niekoniecznie? Może przyczyniła się do powstania Państwa Piastów w podobnym stopniu co Mieszko? 



 Nerwica

Żeby nie było za kolorowo, to był jeden aspekt książki, które denerwował mnie okrutnie. Mianowicie przypisy. Pojawiały się po kilka razy na stronę i w dużej części nie stanowiły tylko odsyłacza do innej lektury. Często dopowiadały, wyjaśniały, cytowały inne fragmenty. Krótko mówiąc, były bardzo ciekawe. Jednakże, przewracanie wszystkich stron, szukanie odpowiedniego przypisu, czytanie go i wracanie do głównej lektury (to wszystko kilak razy na stronę) doprowadzało mnie do nerwicy. Z tego powodu szybko z ich czytania zrezygnowałam. A szkoda, bo myślę, że przez to sporo straciłam. Rozumiem, że przypisów było dużo i wstawienie ich wszystkich w główny tekst mogłoby zaburzyć wizualną stronę książki, ale mimo tego, myślę, że wydawnictwo powinno zastanowić się nad jakimś innym rozwiązaniem.



Dziejowe ciekawostki

Jeśli ciekawi was historia, jeśli lubicie dziejowe ciekawostki i przede wszystkim, jeśli ciekawi was rola kobiet w naszym świecie, to zachęcam do lektury. Ja na pewno za jakiś czas sięgnę po kolejną książkę z serii. Dajcie oczywiście znać czy czytaliście, a jeśli tak to czy się wam podobało i ewentualnie którą kolejną książkę z serii polecacie! Jeśli znacie jakieś godne polecenia książki, która traktują o znanych lub mniej znanych kobietach — dajcie znać! ;)

piątek, 3 marca 2017

Podsumowanie Lutego 2017

4!

W tym miesiącu mam za sobą 4 książki. Tyle zakładał Plan minimum, więc nie jest źle. Co prawda tytuły nie są dokładnie te same, ale jeszcze pod koniec lutego zaczęłam Żelazne Damy i kolejną część Świata Dysku - Piąty Elefant (pójdą na konto marca), więc czuję się usprawiedliwiona sama przed sobą. 



 

 

1. "Historia pszczół" Maja Lunde 

Czarująca, aczkolwiek smutna. Akcja toczy się pomału i tę powieść również czyta się pomału. Bardzo jestem zadowolona, że ją w końcu przeczytałam. Więcej tutaj: Książkowe Komeraże - Historia pszczół





2. "Tajemniczy ogród" Frances Hodgson Burnett

Prześliczna historia. Uwielbiam tego typu narrację, właściwą dla starych opowieści dla dzieci. W dzieciństwie nie natrafiłam na nią nigdy - kompletnie nie wiem dlaczego, ale cieszę się, że w końcu nadrobiłam zaległość - zwłaszcza w tym przepięknym wydaniu. Jestem w tej książce zakochana. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji - przeczytajcie musowo!






3. "Smakowita Ella" Ella Woodward

Książka kucharska. Książek kucharskich raczej się nie czyta, a korzysta z nich w kuchni. Ale ta konkretna książka to coś więcej niż tylko przepisy. Autorka opisuje swoją przygodę ze zmianami w odżywianiu i pokonaniem poważnej choroby. Nie nakazuje, nie zakazuje, nie każe liczyć kalorii, nie zabrania jedzeniowych przyjemności. Mówi: Jedzmy ile chcemy, byle wartościowe składniki. Dodatkowo mamy informację co i jak przyrządzić, by wyciągnąć wszystko co najlepsze z podstawowych produktów. Po przeczytaniu od razu przypomniałam sobie o swoich zdrowych koktajlach i popędziłam zmienić listę zakupów. Najważniejsze co się wynosi z tej książki to chęć bycia zdrowym i wielki zapał do działania! Jedyne, co może być wadą to fakt, że książka jest niekoniecznie dostosowana na nasz polski rynek. Autorka opowiada o produktach właściwych dla miejsca, z którego pochodzi i czasem nasza zwykła polska kasza gryczana traktowana jest jak coś kompletnie egzotycznego. Mi jednak nie przeszkadza to wcale i już się nie mogę doczekać by wypróbować wszystkich przepisów!



 

 

4. "Złudzenie" Charlotte Link 

Kryminał, który dzieli się na dwie części. W pierwszej wieje depresją, w drugiej akcja do samego końca trzyma w napięciu. Więcej tutaj: Książkowe komeraże - Złudzenie
 


wtorek, 28 lutego 2017

Plan minimum - marzec 2017

 

 

1. "Złe psy. Po ciemnej stronie mocy." Patryk Vega

To druga część serii Złe psy. Jakiś czas temu czytałam część pierwszą i byłam zadowolona z lektury. Na pewno można powiedzieć, że czyta się ten rodzaj książek bardzo szybko, a to, że mamy opisane prawdziwe historie dodaje smaczku. Po przeczytanie tomu Złe psy. W imię zasad odniosłam trochę nieprzyjemne wrażenie, że policjanci wręcz szczycą się tym, że mają kontakty z bandytami. Odpuszczanie kradzieży czy innych przestępstw w imię wszelakich układów jest na porządku dziennym. I może, z punktu widzenia policji, tego typu relacje mają jakiś wyższy cel, ale gdzie w tym wszystkim jest dobro zwykłego obywatela, który chce kary dla osoby, która wyrządza mu krzywdę? Tym razem ma to być opowieść o jeszcze gorszych policjantach, czyli takich, którzy przeszli na ciemną stronę. Jestem bardzo ciekawa.



2. "Arabska żona" Tanya Valko

Nie mam zielonego pojęcia, czego się po tej książce spodziewać. Wiem, że jest to historia Polki, która poślubiła muzułmanina. Usłyszałam dużo pochlebnych opinii odnośnie do całej serii (dwie kolejne części leżą na półce, ale zdecyduję czy je przeczytać dopiero po pierwszym tytule). Mam nadzieję, że książka nie powiela w kółko powtarzanych stereotypów, a jest prawdziwa (cokolwiek to słowo znaczy) zarówno jeśli chodzi o wady, jak i zalety takich związków. Zobaczymy ;)


 

3. "Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie" Jan Kracik, Michał Rożek

Książka leży u mnie na półce od roku 2011. Wstyd! Kupiłam ją na Krakowskich Targach Książki pod wpływem impulsu. Mam nawet dedykację od jednego z autorów. Lubię historyczne smaczki. Ciekawią mnie opowieści, które zwykle nie pojawiają się w podręcznikach. Dodatkowo moje miasto — Kraków! Myślę, że w końcu nadeszła pora na tę pozycję. Bardzo się na nią cieszę!



 

2. "Samotna gwiazda" Paullina Simons

Nie przepadam za romansami. Po prostu, zamiast się wciągnąć w lekturę, podczas czytania cały czas mam poczucie zażenowania. Zdarzają się jednak wyjątki. Takim wyjątkiem była np. Duma i uprzedzenie (uwielbiam!) i właśnie Jeździec Miedziany powyższej autorki. Książkę Samotna gwiazda dostałam w prezencie urodzinowym. Czekała na mnie od października, ale już dość czekania. Mam nadzieję, że się nie zawiodę!

 

 

Słowo od Was

Dajcie znać jakie są wasze plany i oczywiście, czy czytaliście którąś z powyższych pozycji ;)



piątek, 24 lutego 2017

Książkowe komeraże #4 czyli Złudzenie

 

Co mówi Google?

Wpisuję w wyszukiwarkę "Złudzenie" Charlotte Link. Co mówi Google? Kryminał. To prawda. Wielowarstowa. Ok. Trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Może i do ostatniej strony, ale na pewno nie od pierwszej.

"Złudzenie" Charlotte Link

Historia otwiera się zniknięciem męża głównej bohaterki. Dziewczyna postanawia go odnaleźć. W międzyczasie poznajemy bohaterów i... no, cóż. Ja miałam wrażenie, że każda z postaci jest albo w depresji, albo nie radzi sobie z życiem, albo jest skrajnie nieszczęśliwa, albo ewentualnie jest nieporadną kobietką, która zdaje się na łaskę i niełaskę męża. Oczywiście, tacy bohaterowie mogą być ciekawi i mogą dużo wnosić do powieści. Jeśli mamy ich dwójkę. Albo trójkę. Ale żeby wszyscy? Jeśli już ktoś przejawiał jakiekolwiek poczucie własnej wartości to był postacią ledwo migającą nam na dalekim planie. Podsumowując, książka rozpoczyna się dość smętnie. I gdybym była osobą, która szybko się zniechęca i porzuca książki, to pewnie nawet bym tej powieści nie skończyła. A szkoda. Na szczęście, jakiś wewnętrzny nakaz nie pozwala mi porzucić książki w połowie i dobrze. Bo powieść pani Link dzieli się na dwie części. Pierwsza, w której bohaterowie skłonni by byli popełnić zbiorowe samobójstwo i druga, w której się dzieje. ;) Dzieje się, oj, dzieje! I rzeczywiście trzyma czytelnika w napięciu. Może trochę za wcześnie dowiadujemy się kto jest sprawcą całego zamieszania, ale pani Link do końca nie pozwala nam domyślić się jak się sprawa zakończy. 


Smutek w powietrzu 

Jeśli lubicie kryminały i jeśli nie przeszkadza wam początkowy smutek wiszący w powietrzu i życiowa nieporadność bohaterów, to polecam zadać sobie to ważne w każdym kryminale pytanie Kto zabił?, a następnie samemu sprawdzić, bo myślę, że możecie się zdziwić ;) A potem, możliwe, że nie będziecie mogli zdecydować komu kibicujecie, a nie jeden zwrot akcji poważnie was zaskoczy.





Post Scriptum

Jestem w trakcie poszukiwań. Poszukuję książki, która zatrzęsie moim światem, od której nie będę mogła się oderwać, która wprawi mnie w osłupienie. Ostatnio niczego takiego nie mogę znaleźć. Jak myślę o czymś, co wywarło na mnie ogromne wrażenie to przed oczami staje mi Pieśń Lodu i Ognia, ale minęło już dobrych kilka lat od jej przeczytania. Jeśli macie coś takiego to napiszcie proszę w komentarzu! Będę bardzo bardzo BARDZO wdzięczna ;) Ale żeby to nie był romans, bo nie przepadam. Z góry dziękuję!